Reklama
  • Piątek, 12 sierpnia 2016 (13:05)

    M jak miłość. Wielka kłótnia

Odc. 1232. Czy po utarczce słownej z Rogowskim, Maria w końcu zrozumie, dlaczego były mąż wtrąca się w jej sprawy i jej życie?

Karczemną awanturą zakończy się niezapowiedziana wizyta Rogowskiego (Robert Moskwa) u Marysi (Małgorzata Pieńkowska). Artur wpadnie do przychodni, by powiedzieć byłej żonie, czego dowiedział się w sprawie aresztowania Bilskiego (Zbigniew Stryj).

– Nie odbierasz ode mnie telefonów, nie otwierasz drzwi, kiedy przychodzę – stwierdzi, a Marysia zapyta, czy rzeczywiście nie domyśla się, dlaczego tak się wobec niego zachowuje.

Reklama

– Nie chcę się narażać na... – zacznie. – Moje pocałunki? – dokończy za nią Rogowski. Okaże się jednak, że tak naprawdę Maria nie ma po prostu ochoty rozmawiać z nim o Robercie. Artur zmusi ją, by wysłuchała, co wie o zarzutach, jakie policja zamierza postawić Bilskiemu.

– Jakim prawem wtrącasz się w moje sprawy? – zaatakuje go była żona, po czym wyraźnie da mu do zrozumienia, że powinien już iść. Tymczasem Rogowski zakomunikuje jej, że ma prawo do ingerencji w jej życie, bo zależy mu na bezpieczeństwie córki, a człowiek, z którym obie mieszkały, okazał się być zamieszany w działalność w zorganizowanej grupie przestępczej.

Powie, że do czasu wyjaśnienia całej sprawy z aresztowaniem Roberta Basia (Maja Wudkiewicz) powinna zamieszkać u niego. Maria w pierwszej chwili zastygnie bez ruchu ze wzburzenia.

Zanim zdoła coś odpowiedzieć i wyrzucić z siebie słowa, których potem z pewnością by żałowała, Artura już nie będzie w przychodni. Po chwili dostanie od niego smsa. – Cokolwiek się stanie, jestem do Twojej dyspozycji. Pamiętaj o tym – przeczyta.

Świat Seriali

Zobacz również

  • Blisko tragedii Już przed rozmową z Izą (Adriana Kalska) Górecki (Wojciech Wysocki) bardzo źle się poczuje. Podczas spotkania z dziewczyną, przez ojca której zginęła przed laty ukochana żona... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.